Mroczni Kochankowie

Fenomen „Pulp Fiction”

"W tej branży jest od chuja nierealnie myślących skurwieli przekonanych, że ich dupa zestarzeje się tak jak wino. Jeśli myślisz, że skwaśnieje, to dobrze myślisz. Jeśli myślisz, że z wiekiem szlachetnieje – to źle myślisz."

 

„Pulp Fiction” to, moim zdaniem, film wybitny. Stwierdziłam, że pomimo tego, że wszyscy go znają, wszyscy wszystko o nim wiedzą, to napiszę kilka słów, bo naprawdę jest o czym.

 

 

 

 

Wstyd się przyznawać, ale kina Quentina Tarantino nie znałam wcześniej. W każdym bądź razie nie przed obejrzeniem „Pulp Fiction”. A z samym „Pulp…” zapoznałam się stosunkowo późno, bo zaledwie trzy lata temu! W ostatniej klasie liceum. Jak?

 

Byłam chora na grypę i pamiętam, że leżałam cały dzień w łóżku. O ile w podstawówce i gimnazjum uwielbiałam chorować i nie chodzić do szkoły, o tyle w liceum tego nie znosiłam! Czasy licealne wspominam z uśmiechem na twarzy więc po pierwsze: tęskniłam za moimi znajomymi, po drugie: wiedziałam, że wszystko trzeba będzie i tak nadrabiać, a po trzecie – nudziło mi się wybitnie w domu.

 

Więc leżałam w tym łóżku (była wiosna co już w ogóle mnie dobijało, bo słoneczko pięknie świeciło za oknem, a ja nigdzie nie mogłam się ruszyć) i nagle przypomniałam sobie, że koleżanka pożyczyła mi kilka dni wcześniej wersję DVD „Pulp Fiction”. Pamiętam, że poinformowała mnie, że muszę obejrzeć ten film jeśli nadal chcę być jej przyjaciółką, bo to dzieło kultowe, które każdy znać winien;P, że mam oglądać koniecznie z napisami, bo lektor to zabójstwo dla tego filmu, a poza tym… „oglądaj bez mamy… dlaczego? Zobaczysz” :D Nie miałam fioletowego pojęcia o czym to właściwie jest, jaka jest tematyka, jaki klimat. Kompletnie nic. Nawet nie wiedziałam kto w tym gra (a przecież jeden z moich ulubionych aktorów ever czyli John Travolta).

 

Po pięciu minutach filmu wiedziałam już sporo. Dlaczego z napisami (bo dialogi są miażdżące!), dlaczego bez mamy (w „Pulp Fiction” wulgaryzmy (wyśmienicie dopasowane) są na porządku dziennym, słowo „fuck” pada tu aż 271 razy), jaka tematyka (gangstersko-kryminalno-sensacyjna), jaki klimat (muzyka z lat 80. i 90., za którą mogłabym wręcz zabić!) i jaki rodzaj (czarna komedia).

 

 

Humor trafił do mnie w 100% i taki właśnie lubię najbardziej. Ja, jako fanka „GTA: Vice City”, „GTA: San Andreas” czy „Night at the Roxbury”… byłam zachwycona i klimatem i dialogami. Pamiętam, że śmiałam się do rozpuku przez bite trzy godziny, co moja mama przechodząc przez pokój skomentowała tekstem: “widzę, że choroba chyba już ci przeszła”.  Dosłownie płakałam ze śmiechu. Dialogi Julesa i Vincenta nt. „Royal with Cheese” czy masażu stóp niejakiej Mii Wallace powaliły mnie na kolana. Jules i jego: „Jestem kurwa mistrzem masażu stóp” czy słynny cytat z Biblii o „ścieżce sprawiedliwych”... Po 25 minutach seansu wiedziałam, że obejrzę ten film jeszcze raz tego samego dnia. Tym razem z moim bratem. Brat zareagował identycznie jak ja. Chyba przez dobry tydzień oglądaliśmy go co dwa dni, a potem powtarzaliśmy wszystkie dialogi. 

 

 

Spodobał mi się podział tego filmu na „rozdziały” i to, że jest zmontowany niechronologicznie. Tarantino tym samym podkreśla wartość mistrzowskich scenek rodzajowych, a nie ciągłość fabuły. Fabuły, która tak właściwie jest cholernie mocnym atutem całego dzieła. Zlepek kilku historyjek, które wbrew pozorom łączą się ze sobą i zazębiają. Cztery wątki:

- wątek Julesa i Vincenta

- wątek Mii Wallace

- wątek Butcha

- wątek Yolandy i Ringa

przeplatają się ze sobą w fenomenalny wręcz sposób.

 

 

 

 

„Pulp Fiction” jest podzielone na siedem sekwencji:

  • Wstęp – Obiad Yolandy i Ringo w restauracji
  • Wstęp do sekwencji „Vincent Vega i żona Marsellusa Wallace’a”
  • „Vincent Vega i żona Marsellusa Wallace’a”
  • Wstęp do „Złotego Zegarka”
  • „Złoty zegarek”
  • „Sytuacja z Bonnie”
  • Zakończenie – Obiad Yolandy i Ringo w restauracji

 

Gdybyśmy oglądali „Pulp Fiction” chronologicznie to rozpis wyglądałby tak:

  • Wstęp do „Złotego Zegarka”
  • Wstęp do sekwencji „Vincent Vega i żona Marsellusa Wallace’a”
  • „Sytuacja z Bonnie”
  • Wstęp – Obiad Yolandy i Ringo w restauracji
  • Zakończenie – Obiad Yolandy i Ringo w restauracji
  • „Vincent Vega i żona Marsellusa Wallace’a”
  • „Złoty zegarek”

 

Ostatnim zdaniem w filmie byłoby wówczas: „Zed zszedł kochanie, Zed zszedł” wypowiadane przez Butcha.

 

Ce jest mocną stroną Pulp Fiction? Dialogi, klimat, muzyka, obsada. Słabych punktów ja nie zauważyłam. Choć są momenty nużące to jednak ostatecznie mają się nijak do wspaniałej całości. Świetne teksty, niespodziewane zwroty akcji, charakterystyczny humor, znakomita ścieżka dźwiękowa, cudownie zarysowane postaci…

 

Każda z postaci to wielki indywidualista. Nie ma dwóch podobnych do siebie bohaterów.

 

 

 

 

Jules – Samuel L. Jackson – Gangster na usługach Marsellusa Wallace’a, który uwielbia rozważania natury filozoficznej. Przechodzi wielką duchową zmianę w trakcie trwania akcji filmu.

Mój ulubiony cytat: „Możesz wybuchnąć? Ja za chwilę, kurwa, wypuszczę atomowy grzyb. Za każdym razem, kiedy biorę w palce mózg, robią się ze mnie Działa Navarony. A właściwie, co ja, kurwa, robię z tyłu? To ty powinieneś skrobać mózg, skurwielu. Zamiana: ja myję okna, a ty zbierasz czarnuchowi czaszkę.”

 

 

 

 

Vincent – John Travolta – Mój ulubiony bohater. Gangster Marsellusa Wallace’a, partner Julesa. Nieco trzeźwiej niż Jules spogląda na otaczający go świat. Opiekuje się żoną Wallace’a – Mią.

Mój ulubiony cytat:

- Zamówiłaś Shake'a za 5$? Shake to mleko z lodami?
- Tak.
- 5 dolarów? Dolewacie tam Bourbona?”

 

 

 

 

Mia Wallace – Uma Thurman – Żona Marsellusa, którą opiekuje się Vincent. Zagrała w pilocie serialu, który niestety się nie przyjął. Istnieją plotki o tym, że Marsellus wyrzucił przez okno mężczyznę, który ponoć zrobił jej masaż stóp.

Mój ulubiony cytat: „Po tym można poznać kogoś wyjątkowego. Kiedy można zamknąć ryj i wspólnie sobie pomilczeć.”

 

 

 

 

Butch – Bruce Willis – Bokser. Marsellus Wallace zapłacił mu kasę za to, by przegrał walkę, ale Butch nie dotrzymał słowa. Próbuje wraz ze swoją dziewczyną uciec z pieniędzmi.

Mój ulubiony cytat: „Zed zszedł, kochanie. Zed zszedł”.

 

 

 

 

Pan Wolfe – Harvey Keitel – Tajemniczy i zaufany człowiek Marsellusa Wallace’a. Niezastąpiony w rozwiązywaniu sytuacji patowych. Bardzo silna osobowość. Pomaga Julesowi i Vincentowi usunąć zwłoki z tylnego siedzenia samochodu w domu Jimmy’ego.

Mój ulubiony cytat: „Za wcześnie na lizanie się po fiutach”.

 

 

 

 

Marsellus Wallace – Ving Rhames – Gangster, mąż Mii, na słuchach którego są Vincent i Jules. Zleca im dostarczenie niezwykle cennej walizki, w której wg. niektórych teorii mogła znajdować się jego dusza.

Mój ulubiony cytat: „Zrobię ci z dupy jesień średniowiecza!”.

 

 

 

Poza tym uwielbiam też postać dilera Lance’a oraz jego żony kochającej piercing – Jody. Scena, w której próbują reanimować zaćpaną Mię to jedna z moich ulubionych scen filmowych ever.

 

Moje ulubione dialogi (kolejność przypadkowa):

 

 

  • Vincent i Jules po tym, gdy Vincent strzela w twarz mężczyzny siedzącego na tylnym siedzeniu:

 

 

Jules Winnfield: Co jest, kurwa?!

Vincent Vega: Kurwa, strzeliłem mu w ryj!

Jules Winnfield: Po jaką cholerę?!

Vincent Vega: Nie chciałem. To wypadek.

Jules Winnfield: Przegiąłeś, facet!

Vincent Vega: Wyluzuj się. Pewnie podskoczyliśmy na wyboju.

Jules Winnfield: Gówno, nie wybój!

Vincent Vega: Słuchaj, nie chciałem skurwiela zabić. Pistolet sam wypalił

 

 

  • Butch i Fabienne:

 

 

Butch Coolidge: Wrócę, zanim powiesz „placek z jagodami”.

Fabienne: Placek z jagodami.

Butch Coolidge: Może nie aż tak szybko... ale szybko.

 

 

  • Butch i Esmeralda:

 

 

Esmeralda Villa Lobos: A jak ty masz na imię?

Butch Coolidge: Butch.

Esmeralda Villa Lobos: Butch... To coś znaczy?

Butch Coolidge: Amerykańskie imiona gówno znaczą.

 

 

  • Jimmie, Jules, Vincent:

 

 

Jules: Kurde, Jimmie, to produkt dla smakoszy! Wystarczyłaby nam zwykła rozpuszczalna. A on nam zaparzył takie pyszności. Jaka to kawa?
Jimmie: Przestań. I bez ciebie wiem, że mam dobrą kawę. Sam ją kupuję. Bonnie kupuje szajs. Ale ja się nie szczypię z forsą. Ale wiecie, o czym teraz myślę? Nie o kawie w mojej kuchni, tylko o czarnuchu w moim garażu.
Jules: Jimmie, nie...
Jimmie: Zaraz... czy przed moim domem stoi napis: "Przechowalnia zdechłych czarnuchów"?
Jules: Wiesz, że...
Jimmie: Widziałeś napis: „Przechowalnia truposzy”?
Jules: Nie.
Jimmie: A wiesz, czemu nie widziałeś? Bo nie prowadzę przechowalni zdechłych czarnuchów!

 

 

Uważam osobiście, że „Pulp Fiction” to pozycja obowiązkowa dla każdego. Jest to dzieło kultowe, wielokrotnie nagradzane i chwalone przez krytyków, które zapewnia trzy godziny świetnej rozrywki. Sama obejrzałam go około 20 razy i wciąż mi mało. Naprawdę polecam!

 

A na koniec mój ulubiony kawałek ze ścieżki dźwiękowej:

 

 

http://www.youtube.com/watch?v=DAvG9PxXZ7E&feature=related

 

 

:D:D

 

Tradycyjnie pozdrawiam serdecznie i do następnego razu,

Nath :)